Syrop glukozowo-fruktozowy, czyli czyste zło

| Zaktualizowany: Artykuły
Syrop glukozowo-fruktozowy

Jedna szklanka/kubek (250 ml) napoju słodzonego syropem glukozowo-fruktozowym stanowi już całodobową dopuszczalną ilość cukrów prostych w diecie.

Spożywanie większych ilości tego cukru prostego prowadzi do zaburzenia odczuwania głodu i sytości, ponieważ fruktoza nie stymuluje wydzielania hormonów regulujących pracę ośrodka głodu i sytości: insuliny i leptyny, które są hormonami odpowiedzialnymi za uczucie sytości.
W efekcie prowadzi to do nasilenia apetytu, zwiększenia pobierania pokarmu i odkładania tkanki tłuszczowej w organizmie, a tym samym rozwoju otyłości.

Ponadto powoduje:

  • cukrzycę
  • insulinooporność
  • próchnicę
  • niealkoholowe stłuszczenie wątroby
  • podwyższony poziom trójglicerydów i cholesterolu LDL
  • dne moczanową
  • nowotwór trzustki
  • choroby serca

Dlaczego jest wykorzystywany w zakładach produkujących żywność?

  • jest tańszy od cukru, a więc opłacalny dla technologów
  • hamuje rozwój drobnoustrojów, bo jest stabilny mikrobiologiczne
  • występuje w postaci płynnej więc łatwiej się go rozcieńcza i miesza z innymi substancjami w procesie produkcji oraz transportuje
  • nadaje odpowiednią wilgotność produktów, ponieważ nie ulega krystalizacji, więc zapobiega tym samym wysychaniu produktów, w których się znajduje

Gdzie go dodają? Niestety prawie wszędzie:(

  • soki np. kubuś, napoje gazowane (coca-cola, fanta, sprite itp.), napoje owocowe, wody smakowe
  • syropy do rozcieńczania z wodą
  • syropy dla dzieci
  • napoje energetyczne
  • alkohole, głównie te słodkie takie jak likiery
  • lody
  • pieczywo o długiem terminie ważności
  • dżemy
  • musztardy, ketchupy
  • konserwy (rybne i mięsne);
  • gotowe zupy, sosy i marynaty
  • niektóre wędliny i wyroby garmażeryjne
  • jogurty owocowe i deserki dla dzieci
  • słodycze
  • gotowe dania

Niestety syrop glukozowo- fruktozowy uznawany jest za bezpieczny dodatek do żywności, dlatego tak ważna jest wasza świadomość jako konsumentów. Czytajmy więc etykiety.